Navigator

Jak w tej historii z psem, który wpada w ciąg sal i ścianach pokrytych szczelnie lustrami.
Zatrzaskują się za nim jedyne drzwi. Staje, otoczony ze wszystkich stron przez psy – własne
odbicie w lustrach. Szczerzy kły, one też. Rzuca się, one za nim. I goni coraz szybciej,
szczeka coraz głośniej, toczy pianę coraz gęstszą z pyska.
Aż wyczerpany pada martwy. A gdyby zamiast szczerzyć kły, zamerdał ogonem?

Andrzej Szczeklik, Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny

losuj
3108
3
3242
wdesk 2015 © ks. Eugeniusz Burzyk
Klik
Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej: Polityka cookies