Gdy patrzę dookoła, to raczej widzę twarze pełne złości i nienawiści, w najlepszym razie twarze obojętne.
Patrzymy na siebie wzajemnie z nieufnością, niechęcią i nie lubimy nie tylko obcych, ale często również ludzi,
z którymi pracujemy, którzy powinni być jakoś bliscy, ale my gotowi jesteśmy wietrzyć tylko zdrady.
Opancerzamy się w swoim wąskim kręgu, traktując innych niemal jak wrogów. Nie umiemy się przyjaźnić,
nie umiemy się porozumiewać, nie potrafimy dyskutować, ale jątrzyć – o, do tego jesteśmy zdolni
